| lolablog - archiwum: witam wszystkich :] |
| Strona główna |
witam wszystkich :]Tak więc nadeszła wkońcu ta chwila, na którą tyle czekałam:]Normalnie jestem taka szczęśliwa, że szczęście tryska ze mnie na każdym kroku. Jest cudownie. Jestem ponownie z moim ukochanym, słodkim chłopakiem. 26 stycznia będzie nasza rocznica :] roczek już ze sobą jesteśmy...jak ten czas leci:]. Ogólnie wszystko na jaw wyszło w niedziele, ale tak jakoś mało romantycznie. Łukasz planował to jakoś niewiadomo jak, ale coś mu nie wyszło i jest mi bardzo przykro i obiecałam mu, że jeśli jeszcze raz nie doprowadzi jakiegoś swojego planu do skutku to zerwę z nim i koniec. Bez kitu chce być cudowny i BYŁBY, ale oczywiście nie bo w ostatniej chwili stwierdzi, że jednak nie. No cóż nie ma co się rozczulać i tyle =]i tak jest cudownie. JA jestem CUDOWNA :]hehe Ogólnie rzecz biorąc byłam jeszcze na obozie przez tydzień, oczywiście wspaniałe towarzystwo, wspaniała KADRA INSTRUKTORSKA (;]) i wspaniałe warunki do jeżdżenia...tylko ja oczywiście nie byłam wspaniała i miałam pecha przez cały obóz. Opowiem wam to w naprawdę wiiiiiiiiiiiiiielkim skrócie. Zaczęło się już piewszego dnia mianowicie wjechałam w jakąś laske, która okazała się Włoszką...znaczy wjechałam jak wjechałam, bo co prawda ja jechałam z góry, ale ona zaczęła mi nagle ruszać z grupą co oznacza, że to była jej wina! Pomijam już fakt, że uderzyłam w nią tak lekko, że nawet się nie przewróciła, tylko ja uderzyłam moim policzkiem o jej ramie i troche ten policzek miałam zepsuty, że tak to ujmę. Laska podjechała do mnie później i chciała numer mojego ubezpieczenia bo ona stwierdziła, że ją to ramię boli. Więc daliśmy jej ten numer z myślą, że to na wypadek gdyby później miała jakieś kontuzje...ale jak się okazało na drugi dzień dostałam wezwanie na austriacką policję od tej laski. Nom więc pojechałam na policje, złożyłam zeznania, które trwały 2 godziny i pojechałam do domu.Tak skończyła się (jak narazie) sprawa z Włoszką. Trzeciego dnia skakaliśmy i oczywiście dowiedziałam się, że przez 2 lata uczyłam się jeździć na złą nogę bo po co... Tak więc w tym roku obowiązkowo muszę zmienić nogę na LEWĄ!!!Czwartego dnia zerwały mi się wiązania...wyryłam tak dosyć konkretnie i okazało się, że jedno mi nie działa...bez komentarza to pozostawiam. 5 dnia się przewróciłam z dość dużą prędkością i okazało się, że miałam wstrząśnienie mózgu...Mówiąc krótko masakra nie chodzę teraz do szkoły bo nie mogę do końca tygodnia i mam zakaz jeżdżenia do końca miesiąca...Szkoda gadać po prostu. Mam nadzieję, że jakoś przeżyję, a tymczasem załatwiam sobie nowe zapięcia...:] Pozdrawiam wszystkich :] Całuski :* lola 2005-01-19 10:49:21 skomentuj (14) |